Wiadomości lokalne / Wywiady
| | Środa, 13 września 2006 r. godz. 23:35 /Piotr Jackowski/ | Reprezentuję naszą piękną Stalową Wolę
Konrad Mastyło w klasztornej kawiarence "Przystań". Fot. Piotr Jackowski
| Ze stalowowolskim rodakiem KONRADEM MASTYŁĄ, pianistą krakow-skiej Piwnicy "Pod Baranami", rozmawia PIOTR JACKOWSKI.
- Stalowa Wola cieszy się sukcesami swoich rodaków, którzy za-istnieli w artystycznym świecie. Twoja współpraca z gwiazdami estrady wzbudza duże zainteresowanie w naszym mieście. - Dziękuję Ci za miłe słowa.
- Czy wracasz wspomnieniami do rodzinnych stron? - Zawsze pamiętam o tym, że reprezentuję naszą piękną Stalową Wolę. Lubię tutaj powracać i spacerować w miejscach, gdzie fantastycznie pachnie sosna, maciejka, lipa... Warto to miasto kochać, warto być tak sentymentalnym i romantycznym, jak ja.
- Wiele zawdzięczasz temu miejscu, prawda? - Kraków niech dziękuje Stalowej Woli, że przygotowała mnie do startu zawodowego i ukształtowała moją artystyczną osobowość. Owo kształtowanie dokonywało się w szkole muzycznej, w której spędziłem wiele niezapomnianych chwil. Ta placówka stała się moją trampoliną. Dzięki niej dostałem się bez kłopotów na stu-dia, by doskonalić zdobyte umiejętności.
- Co aktualnie porabia stalowowolanin w Krakowie? - Może to zabrzmi sentymentalnie, ale zapragnąłem swoje do-świadczenia przekazać młodzieży. Mam się czym dzielić, ponie-waż na mojej drodze artystycznej spotykam ciekawych ludzi. Niestety, dzisiaj trudno o dobre wzory w dziedzinie piosenki, gdyż radio i telewizja serwują nam komercyjną nijakość. Posta-nowiłem zatem odkurzać stare płyty i pokazywać chętnym piękno dawnych, wartościowych utworów. Czynię to od pięciu lat, pro-wadząc działalność pedagogiczną w Staromiejskim Centrum Kultu-ry Młodzieży w Krakowie. Mam jeszcze inną, nową pasję, która cię z pewnością zdziwi. Ponieważ paru reżyserów krakowskich odkryło we mnie talent ak-torski, próbuję sił na teatralnych deskach. Na razie nie zdra-dzę wszystkich szczegółów, wspomnę tylko o spektaklach w Te-atrze STU, gdzie gram z Beatą Rybotycką i Jerzym Nowakiem. Jak widzisz, nie spoczywam na laurach i ciągle intensywnie pracu-ję.
Wspomnijmy, że z Beatą Rybotycką współpracujesz na stałe, po-dobnie jak z Anną Szałapak i Jackiem Wójcickim. Ci artyści bardzo Cię cenią. Przekonałem się o tym, gdy swego czasu zapy-tałem o Ciebie Jacka Wójcickiego. Od razu się ożywił i zawo-łał: "Aaaaach, Kondzio"! - Jacek ma ze mną bardzo dobrze. Na pstryknięcie może na mnie liczyć. Gdy nagle chce zaśpiewać sekundę czy tercję niżej, wie, że Kondzio bez próby mu zaakompaniuje. Sukces mojej współpracy z Jackiem polega na tym, że między na-mi istnieje tak zwana chemia i każdy z nas zna swoje miejsce w szeregu. On jest na pierwszym planie, ja jestem mu sługą. No i zawsze staramy się o to, aby było fajnie przed koncertem, na scenie i po występie.
- Będąc w lipcu w Stalowej Woli, przyszedłeś do klasztoru na jeden z koncertów XVI Międzynarodowego Festiwalu Muzycznego Stalowa Wola - Rozwadów 2006. Jakie wrażenia Ci wówczas towa-rzyszyły? - Miałem okazję do wspomnień, ponieważ w tym kościele odbywa-łem rekolekcje przedmaturalne. Siedząc z boku, obserwowałem fantastyczną publiczność, która z uwagą słuchała koncertu. Za-ciekawiło mnie brzmienie rozwadowskich organów i doskonała akustyka świątyni. Pomyślałem sobie, że kompozytorzy z górnej półki mogliby tutaj dokonywać nagrań płytowych. Postaram się przywieźć ich do Stalowej Woli.
- Dziękuję Ci pięknie za rozmowę.
| | |
Jeżeli masz jakieś ciekawe informacje, chcesz przekazać coś ważnego, coś interesującego, nie wahaj się - napisz do nas: redakcja@stalowka.net |
|
| Poniedziałek, 30 lipca 2007 r. godz. 05:30 ~Zibby, ATS Alabama  | Radek,
Pozdrowienia z Auburn w Alabamie. Twoja mama uczyla mnie polskiego w "trojce" i byla jednym z najwspanialszych nauczycieli jakich mialem mozliwosc poznac.
Gdy studiowalem w Krakowie bylem dumny ze grasz z Grechuta. Zycze sukcesow ! |
0 0 | Wtorek, 20 marca 2007 r. godz. 21:38 ~Jack  | Piotrze ozen sie |
0 0 | Środa, 15 listopada 2006 r. godz. 22:59 ~Halina  | A skoro mowa o Konradzie,to zawsze pamiętać trzeba o Jego wspaniałej Mamie,Pani Teresie.Nie tylko Jemu zaszczepiła ducha urody życia.
Ciepło myśli się o tym i zawsze miło rozmawia z Konradem o tamtych latach! |
0 0 | Piątek, 22 września 2006 r. godz. 19:18 ~1938  | fajnie jest usłyszeć od rodowitego stalowowolanina takie słowa tym bardziej że przeniósł do centrum kulturalnego nie tylko kraju.uczyła mnie jego matka w szkole podstawowej nr 3 tylko było to w latach 80-tych wiec to był początek jego kariery i nie chciała sie pochwalic synem żeby chyba nie zapeszyć.a te spacery parkiem miejskim wśród wiekowych sosen,ten zapach o którym mówił też Michał Bajor przyjeżdzając tu do babci na wigilię.jednak Stalówka to nie tylko betonowa pustynia i nie warto vhyba patrzec na nia przez pryzmat osiedla przy hucie.pzdr. |
0 0 | |