Sobota, 16 maja 2026 r. godz. 19:32 /Bartosz Kopyto/
Biolchemy SLO na wyraju
Wycieczka była nie tylko okazją do zobaczenia pięknych miejsc, ale przede wszystkim żywą lekcją historii. Fot. Bartosz Kopyto
Nie każda szkolna wycieczka zamienia się w podróż przez wieki. Tymczasem nasza właśnie taka była. Wyruszyliśmy bladym świtem, w środku maja, uzbrojeni w ciekawość świata, pasję poznawania nowych miejsc i przekonanie, że inwestujemy w przeżycia, które na lata staną się inspirującymi wspomnieniami…
Pierwszym przystankiem była Bratysława, stolica Słowacji. Bratysława to miasto, które wygląda tak, jakby średniowiecze i współczesność zawarły wyjątkowo udany kompromis i deal: "porwiemy was w niesamowity tygiel zdarzeń z przeszłości" - wydaje się mówić. Spacerując brukowanymi uliczkami Starego Miasta, mijaliśmy kamienice pamiętające czasy królów węgierskich, a nad nami górował majestatyczny Zamek Bratysławski. To właśnie tam dowiedzieliśmy się, że historia Europy Środkowej przypomina czasem serial pełen zwrotów akcji: wojny, koronacje, oblężenia i polityczne intrygi. - Agnieszka i Anna to wiedźma i czarownica - mówił przewodnik. - Sąd w XVII wieku jednak nie skazał ich na spalenie na stosie, lecz wygnał z miasta. Okazało się bowiem, że ich "czary" to wiedza, która przewyższa wiedzę ówczesnych sędziów i możnych. W czasie procesu były tak rezolutne i pyskate, że oskarżyciele niemal spłonęli ze wstydu…
Kolejnego dnia dotarliśmy do Wiednia. Stolica Austrii przywitała nas elegancją, której nie powstydziłby się sam cesarz Franciszek Józef. Zwiedzając Hofburg, poczuliśmy się jak bohaterowie powieści historycznej - brakowało tylko peleryn i dramatycznej muzyki w tle. W katedrze św. Szczepana mogliśmy zobaczyć gotycką architekturę z bliska i przekonać się, że średniowieczni budowniczowie zdecydowanie nie uznawali pojęcia "minimalizm". Nasz podziw mieszał się ze zdziwieniem, bowiem dzień wcześniej podziwialiśmy skromność symbolicznej i znamiennej katedry bratysławskiej - dzieło tych samych architektów.
Nie zabrakło też lekcji historii XX wieku. Podczas spaceru po Wiedniu przewodniczka opowiadała o czasach monarchii austro-węgierskiej, o wpływie dynastii Habsburgów na Europę i o wydarzeniach, które zmieniały losy naszego regionu. Dzięki temu podręcznikowe daty nagle przestały być tylko cyframi, lecz stały się częścią miejsc, których piękno ochoczo chłonęliśmy wieloma zmysłami.
Prawdziwie filmowy klimat czekał jednak na nas w Orawskim Podzamczu. Zamek Orawski, zawieszony wysoko nad rzeką Orawą, wyglądał jak twierdza wyjęta z legend o rycerzach i smokach. Kamienne schody, mroczne korytarze i surowe mury sprawiały, że co chwilę ktoś oglądał się przez ramię, jakby za chwilę miał pojawić się duch dawnego kasztelana. Tam poznaliśmy historię obronnych zamków pogranicza oraz codziennego życia ich mieszkańców. Okazało się, że średniowieczni rycerze mieli cele mniej wygodne, niż szkolne ławki…
Wycieczka była nie tylko okazją do zobaczenia pięknych miejsc, ale przede wszystkim żywą lekcją historii. Mogliśmy dotknąć murów pamiętających dawne epoki, usłyszeć opowieści o ludziach, którzy zmieniali bieg wydarzeń, i przekonać się, że historia wcale nie jest nudna! …zwłaszcza, gdy trzeba wejść kilkaset schodów, aby ją odkryć.
Wróciliśmy zmęczeni, ale bogatsi o wspomnienia, nowe doświadczenia i pokaźną kolekcję zdjęć. A także z jedną ważną refleksją: podróże naprawdę są najlepszym sposobem nauki. Nawet jeśli oznacza to pobudkę o trzeciej rano.
W wycieczce brali udział uczniowie klas: 3B i 3G, pod opieką pani Ewy Jaskólskiej, pana Mateusza Zybury i pana Bartosza Kopyto - nauczycieli SLO.
X Ta strona korzysta z plików cookie w celu świadczenia usług i realizacji potrzeb użytkowników. Pliki te mogą być zapisywane w pamięci Twojego urządzenia. Korzystając z tej strony wyrażasz zgodę na używanie plików cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki internetowej. Więcej w polityce prywatności.