Sobota, 9 maja 2026 r. godz. 12:40 /Magdalena Rodecka/
Harcerzem być. Historia Lasowiackiego Hufca ZHP - wystawa o początkach harcerstwa w Stalowej Woli
Do 16 sierpnia 2026 roku w Muzeum Centralnego Okręgu Przemysłowego w Stalowej Woli można zwiedzać wystawę "Harcerzem być. Historia Lasowiackiego Hufca ZHP". Fot. Magdalena Rodecka
Do 16 sierpnia 2026 roku w Muzeum Centralnego Okręgu Przemysłowego w Stalowej Woli można zwiedzać wystawę "Harcerzem być. Historia Lasowiackiego Hufca ZHP". Ekspozycja jest poświęcona początkom harcerstwa w naszym mieście.
- Ta wystawa to opowieść o zaangażowaniu, wychowaniu i służbie młodego pokolenia w przełomowych momentach dziejów Polski. Wystawa "Harcerzem być" to nie tylko podróż w przeszłość, ale także refleksja nad wartościami, które od pokoleń budują harcerstwo: służbą, odpowiedzialnością i wspólnotą. Na wystawie, obok pamiątek przekazanych przez Lasowiacki Hufiec ZHP zaprezentowano także przedmioty pokazujące realia harcerskiego życia podczas biwaków, ognisk, gier terenowych i obozów, które kształtowały charakter i postawy młodych ludzi - mówi Paweł Roszak-Kwiatek, kierownik Muzeum Centralnego Okręgu Przemysłowego w Stalowej Woli.
Jednym z zaproszonych gości był hm. Mariusz Kowalik, najstarszy obecnie komendant Lasowiackiego Hufca ZHP w Stalowej Woli, pochodzący z województwa świętokrzyskiego. Zamieszkał w Nisku. W naszym mieście podjął pracę jako nauczyciel w liceum ogólnokształcącym. Powierzono mu opiekę nad harcerstwem, jako komendantowi szczepu. W roku 1985 został wybrany komendantem Hufca ZHP. Wówczas zaczął wspólnie z innymi odtwarzać historię powstania harcerstwa w Stalowej Woli. Dużą pomocą służyła mu Maria Morawiec, twórczyni Hufca Harcerek.
Pierwsze drużyny harcerskie zaczęły powstawać w roku 1938 w Szkole Podstawowej nr 1 przy ul. Nowotki (obecna ul. Dmowskiego) oraz w Gimnazjum Koedukacyjnym przy ul. Mickiewicza. Za zgodą Lwowskiej Komendy Chorągwi powstała Komenda Hufca Harcerzy w Nisku z siedzibą w Stalowej Woli, którą kierował phm Kazimierz Bekier.
- Stare powiedzenie łacińskie mówi: verba volant, scripta manent. Słowa przemijają pisma pozostają. Historia harcerstwa Stalowej Woli jest przepiękna, bogata. Warto ją znać. Jest jeden teraz problem, bo ta zapisana kończy się w roku 2001. Mamy rok 2026. Brakuje nam 25 lat. Uzupełnijmy tą historię. Kochani napiszcie sprawozdania ze swojej działalności, wspomnienia. To jest nasza historia - zachęcał Mariusz Kowalik.
JOANNA REMISZEWSKA: DZIĘKUJĘ, ŻE POSTAĆ MOJEGO TATY CHCECIE PRZYBLIŻYĆ MŁODYM LUDZIOM
Gościem honorowym podczas otwarcia wystawy była Joanna Remiszewska, córka harcmistrza Jerzego Wiśniewskiego, powstańca warszawskiego i członka Szarych Szeregów. - Młodzi ludzie byli mu szczególnie bliscy. Dziękuję, że postać mojego taty chcecie przybliżyć młodym ludziom, kolejnym pokoleniom - mówiła Joanna Remiszewska. - Już po roku od przyjazdu do Stalowej Woli związał się z harcerstwem - dodała.
Pracował w Miejskim Zakładzie Komunalnym. W 1975 roku został dyrektorem, w 1979 roku rozpoczął budowę w Stalowej Woli i Nisku Gospodarstw Ogrodniczych. Został odznaczony brązowym Krzyżem Zasługi, złotą honorową odznaką Przyjaciół Harcerstwa, otrzymał odznakę za zasługi dla Aeroklubu PRL, Złoty Krzyż Zasługi, odznakę "Syn Pułku", krzyż za zasługi dla ZHP, Warszawski Krzyż Powstańczy i Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. Zmarł w 1988 roku. Jego pasją był tenis stołowy, a memoriał ku czci jego pamięci jest rozgrywany w naszym mieście.
Harcerstwo nauczyło mnie więcej niż niejedna lekcja w szkole. Najpierw zuchy, później harcerstwo zbiórki w schronie koło kina Ballada, śpiewane razem piosenki, biwaki z plecakiem pełnym ekwipunku, wyprawy na Burdzę i do Dzierdziówki, konkursy piosenki harcerskiej i obozy, które zostają w sercu na całe życie.Pamiętam drużynowego Grzegorza Latawca i wspaniałego komendanta hufca Artura Źródłowskiego ludzi pełnych dobroci, cierpliwości i oddania młodzieży. Dzięki nim uczyliśmy się samodzielności, odpowiedzialności, pomocy młodszym i starszym, szacunku i prawdziwej przyjaźni. To były czasy pierwszych miłości, wspólnych ognisk i rozmów do późna. Wracało się do domu z buzią ubrudzoną od pieczonych ziemniaków, z zapachem kiełbasy i chleba pieczonych na patyku, który trzeba było samemu znaleźć w lesie.Z wdzięcznością wspominam także panią Jadwigę Urbańską ze Szkoły Podstawowej nr 1, która również była związana z harcerstwem. I wszystkich ludzi, których połączyła jedna wspólna pasja.To były piękne czasy pełne wartości, kultury, przyjaźni i prawdziwego bycia razem. Harcerstwo zostaje w człowieku na całe życie.
Znałam rodzinę Wiśniewskich, faktycznie pan Jerzy był zapalonym harcerzem, a Asie uczyłam w LO, później skończyła fizyke na UW.Chetniie bym się z nią spotkała.
X Ta strona korzysta z plików cookie w celu świadczenia usług i realizacji potrzeb użytkowników. Pliki te mogą być zapisywane w pamięci Twojego urządzenia. Korzystając z tej strony wyrażasz zgodę na używanie plików cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki internetowej. Więcej w polityce prywatności.