Wiadomości lokalne / Sport
| | Sobota, 6 marca 2010 r. godz. 22:06 /Tomasz Błażejowski/ | Koszykówka: Mimo porażki Stal pewna utrzymania
David Godbold, w spotkaniu z Polonią Azbud, rzucił dla Stali 16 punktów. Fot. Jacek Rodecki
| Koszykarze Stali Stalowa Wola, po dramatycznej końcówce spotkania, przegrali we własnej hali z Polonią Azbud Warszawa 69:70. Mimo porażki, zespół Bogdana Pamuły zdołał zapewnić sobie utrzymanie w Ekstraklasie.
Stal Stalowa Wola - Polonia Azbud Warszawa 69:70 (13:17, 28:18, 18:19, 10:16)
Stal: Godbold 16 (4x3), Andrzejewski 14, Pydych 11 (3x3), Klima 9, Miszczuk 9 (1x3), Wołoszyn 7 (1x3), Partyka 2, Malczyk 1.
Polonia Azbud: Miller 17 (5x3), Alexander 13 (3x3), Hughes 11 (1x3), Perka 7, Nowakowski 6, Nana 6, Frasunkiewicz 6, Bacik 4, Przybylski 0, Ludwin 0.
Początek spotkania należał do przyjezdnych, którzy po dwóch minutach, dzięki celnym rzutom Przemysława Frasunkiewicza, Hardinga Nany oraz doświadczonego Mariusza Bacika, prowadzili 0:6. W kolejnych jednak minutach Polonia zatraciła dobrą skuteczność, przez co pozwoliła Stali wyrównać, a następnie objąć prowadzenie. Wszystko za sprawą środkowego Stalówki Marka Miszczuka, który w tej części gry zdobył wszystkie, w tym spotkaniu, 9 punktów. Mimo dobrej gry centra gospodarzy, po pierwszej kwarcie prowadzili jednak podopieczni Wojciecha Kamińskiego. Dwa trafienia z dystansu Eddiego Millera, pozwoliły Polonii odskoczyć w tej części gry na cztery oczka.
Początek drugiej karty to kolejny zryw Stalówki. Skuteczne wejście pod kosz Rafała Partyki oraz dwa celne rzuty, z dystansu i półdystansu Michała Wołoszyna pozwoliły gospodarzom po 11 minutach gry objąć prowadzenie 20:17. W dalszej części gry zespół Bogdana Pamuły bardzo dobrze radził sobie w obronie, efektem czego, w wyniku nieskutecznej gry gości, Stal odskoczyła na sześciopunktowe prowadzenie. - Na początku zagraliśmy słabo na tablicach. Nasz procent rzutowy też nie był najlepszy - mówił po spotkaniu skrzydłowy Polonii Przemysław Frasunkiewicz.
Po zmianie stron, dobrze grający do tej pory podopieczni Pamuły, całkowicie zatracili skuteczność. Pierwsze punkty z gry w trzeciej kwarcie Stal zdobyła, po rzucie z dystansu Davida Godbolda, dopiero po pięciu minutach. Słaba skuteczność oraz kilka prostych strat nie pozwoliły jednak gospodarzom stracić, wypracowanej w drugiej kwarcie przewagi, na skutek równie słabej gry ofensywnej przyjezdnych. Co więcej, po 27 minutach, dzięki kilku punktom z rzędu Andrzejewskiego, gospodarze objęli najwyższe w tym spotkaniu, dziewięciopunktowe prowadzenie - 53:44.
Problemy przyszły dopiero w ostatniej odsłonie spotkania, w której miejscowi zdołali rzucić zaledwie 10 punktów. Podopieczni Pamuły, na skutek dużej ilości strat oraz braku pomysłu w rozgrywaniu akcji ofensywnych, szybko roztrwonili wysokie prowadzenie i na cztery minuty przed końcem Polonia objęła prowadzenie 63:65.
Emocje sięgnęły jednak zenitu na niespełna sześć sekund przed końcem. Przy stanie 69:69 Wołoszyn, zdaniem sędziów sfaulował wchodzącego pod kosz Alexandra, który po celnym osobistym wyprowadził gości na jednopunktowe prowadzenie. Prowadzenie, którego nie dali sobie wydrzeć do samego końca, głównie dzięki fatalnie przygotowanej akcji przez szkoleniowca Stali. W efekcie na desperacki, a przez co niecelny, rzut zdecydował się Andrzejewski w wyniku czego Polonii udało się odnieść jedenaste zwycięstwo w tym sezonie. - Niestety w baskecie tak często bywa. Gratuluję trenerowi Wojciechowi Kamińskiemu zwycięstwa, dzięki któremu udało mu się zrewanżować nam za porażkę w Warszawie - mówił po spotkaniu Pamuła.
| | |
Jeżeli masz jakieś ciekawe informacje, chcesz przekazać coś ważnego, coś interesującego, nie wahaj się - napisz do nas: redakcja@stalowka.net |
|
| Poniedziałek, 8 marca 2010 r. godz. 09:28 ~pan michal  | nie bylem na meczu. Moze ktos podrzucic, co nasz wielki trener przyszykowal na ostatnia akcje meczu? |
0 0 | Niedziela, 7 marca 2010 r. godz. 18:22 ~pikus  | Pamla - ty kolku !
Do nauki i na praktyke do trenerow ktorzy cossie znaja na koszykowca. Do lopaty z toba !!! |
0 0 | |