Wiadomości lokalne / Wywiady
| | Piątek, 15 stycznia 2010 r. godz. 10:51 /Maciej Więckowski/Tomasz Błażejowski/ | Janusz Białek: Trenowanie to moja pasja
Byłbym szalony, gdybym cokolwiek obiecywał czy zapewniał. Wiem, że z naszymi zawodnikami można góry przenosić, tylko trzeba ich odpowiednio umotywować i zdyscyplinować. Fot. Jacek Rodecki
| O sprawach związanych z pierwszoligową drużyną Stali Stalowa Wola z JANUSZEM BIAŁKIEM rozmawiali MACIEJ WIĘCKOWSKI i TOMASZ BŁAŻEJOWSKI.
Janusz Białek ma nadzieję, że Stal pod jego wodzą w rundzie wiosennej zaprezentuje się o wiele lepiej i powalczy o utrzymanie. Szkoleniowiec mówi również o problemach z jakimi boryka się zespół ze Stalowej Woli i podpowiada w jaki sposób można sobie z nimi poradzić.
PRACA W STALOWEJ WOLI?
Janusz Białek: W poprzednich latach Stal wykazywała zainteresowanie moją osobą, jednak żadnej słownej umowy nie było. Ówczesny prezes Marek Jarecki odezwał się do mnie dopiero po 3 tygodniach od momentu kiedy rozmawialiśmy z informacją, iż zarząd przystał na moje warunki odnośnie pracy w Stalowej Woli. Jednak wcześniej otrzymałem propozycję pracy z Jagiellonii Białystok, a następnie z Odry Włodzisław Śl. W tym momencie sytuacja się skomplikowała. Na pewno gdyby decyzja od prezesa Jareckiego została podjęta wcześniej, wówczas miałbym kontrakt ze Stalą w kieszeni. Kolejną propozycję otrzymałem w połowie obecnego sezonu. Chciałem pomóc i odbudować ten zespół, tchnąć w niego ducha, dlatego też zgodziłem się na objęcie stanowiska. Miałem okazję kilka razy widzieć tą drużynę w ligowych rozgrywkach i twierdzę, że potencjał był zawsze większy jak osiągnięte do tej pory wyniki. Wynik sportowy jest jaki jest i nie wracajmy lepiej do tego, a skupmy się na przyszłości. Chcę pokazać z tym zespołem, że można osiągnąć więcej niż w rundzie jesiennej.
PODSUMOWANIE RUNDY JESIENNEJ?
J.B. Podsumowanie jest bardzo proste. Było źle i gorzej już być nie może. Jeśli chodzi o linię defensywną, strata bramek jak na profesjonalny, zawodowy zespół, jest porażająca. Wiele tragicznych błędów zostało popełnionych z powodu braku koncentracji. Doskonałymi przykładami mogą być tutaj mecze m.in. z Motorem Lublin, Zniczem Pruszków czy Widzewem Łódź. Każda stracona przez nas bramka podcinała skrzydła w związku z czym mieliśmy problemy z odrabianiem strat. W pomocy i ataku razi brak skuteczności. Statystyki nie kłamią. Wystarczy zobaczyć różnicę pomiędzy bramkami zdobytymi a straconymi (przyp. red. 17-34). Mamy dobrych napastników, ale brakuje nam typowego snajpera, który w odpowiednim momencie rozstrzygnie losy spotkania na naszą korzyść. Niestety nie stać nas na transfery takie jak robi np. Górnik Zabrze, Widzew Łódź czy Pogoń Szczecin. Tym bardziej nie da się wyszkolić w krótkim czasie zawodnika, który spełniałby nasze oczekiwania, jeżeli chodzi o skuteczne wykańczanie akcji. Zatem jeżeli nie znajdą się pieniądze na takiego zawodnika to nasza gra będzie wyglądać podobnie jak dotychczas. Wracając jednak do całego zespołu, wszyscy zawodnicy zagrali zdecydowanie poniżej swoich możliwości. Zabrakło konsekwencji boiskowej, żelaznej dyscypliny i większej mobilizacji od pierwszej do ostatniej minuty spotkania. Tylko w przypadku dwóch spotkań wyjazdowych byłem zadowolony z postawy moich podopiecznych. Mowa tutaj o meczu w Poznaniu z Wartą oraz w Ząbkach z miejscowym Dolcanem. W tych spotkaniach zespół zagrał tak jakbym sobie tego życzył. Gdyby drużyna grała z taką samą konsekwencją jak w/w meczach to na pewno dorobek punktowy byłby znacznie większy.
WYPOWIEDZENIA?
J.B. W tej sprawie zarząd skonsultował się ze mną odnośnie nazwisk piłkarzy, którzy w konsekwencji otrzymali wypowiedzenia. Jednak poruszanie kolejny raz tych spraw nie ma sensu. Do zawodników, którzy rozstali się z klubem były zastrzeżenia nie tylko ze strony klubu, ale również w prasie po każdym meczu. Rozpoczęliśmy przygotowania do nowej rundy i na tym się skupmy.
OKRES PRZYGOTOWAWCZY?
J.B Treningi wznowiliśmy 6 stycznia 2010 roku. Cały okres przygotowawczy odbędzie się na własnych obiektach. Zajęcia mamy dwa razy dziennie, w sumie dziesięć jednostek treningowych.30 stycznia rozpoczynamy sparingi. Przez cały luty będziemy grali mecze kontrolne w systemie środa-sobota. Rozegramy blisko 11 sparingów. Szkoda tylko, że wypadły nam dwie mocne drużyny z Ekstraklasy, z którymi moglibyśmy się zmierzyć na sztucznych nawierzchniach. Chodzi tutaj o Koronę Kielce oraz Cracovię Kraków, które będą w tym czasie przebywać na zagranicznych obozach. Myślę jednak, że dobrze przygotujemy się do rundy wiosennej. Mam tutaj na myśli wyeliminowanie pewnych braków, które podczas jesieni nas gnębiły, i których nie mieliśmy czasu poprawić ponieważ graliśmy praktycznie co trzy dni. Wierzę w zawodników jakich obecnie mam do dyspozycji. Jeśli uda nam się pozyskać dwóch, trzech graczy, którzy będą potrafili wnieść coś do gry tego zespołu to Stal na wiosnę powinna prezentować się lepiej.
TRANSFERY?
J.B. Nazwiska są, jednak ograniczają nas środki finansowe. My musimy szukać młodszych zawodników z niższych lig, co nie zawsze jest rozwiązaniem dającym od razu pozytywne efekty. Po kilku naszych spotkaniach mam rozeznanie co prezentują moi zawodnicy. Na dzień dzisiejszy kadra liczy dwudziestu zawodników. Jesteśmy w stanie stworzyć dobry zespół i wcale nie uważam, że najdrożsi zawodnicy w tym momencie byliby potrzebni. Nam brakuje przede wszystkim piłkarza, który pokierowałby zespołem i byłby takim przywódcą, potrafiący zmobilizować drużynę w trudnych momentach. Oby nie trzeba było długo czekać na takiego zawodnika w Stalowej Woli. Takich piłkarzy jest jednak mało przez co kluby niechętnie pozbywają się tego typu zawodników. Trenuje z nami Ivan Litwiniuk, prowadzone są rozmowy z Krystianem Getingerem. Są to zawodnicy, którzy mają predyspozycje, aby grać w I lidze, ale czy oni będą w stanie pomóc drużynie? Tego na tą chwilę nie mogę jednoznacznie stwierdzić. Ocenić będzie można po sparingach oraz po zakończeniu sezonu.
POZIOM I LIGI?
J.B. Poziom jest bardzo dobry. Jeśli chodzi o czołowe zespoły, Widzew, ŁKS, Pogoń to widać, że te drużyny na pewno poradziłyby sobie w Ekstraklasie. Z kolei w przypadku Podbeskidzia, Górnika Zabrze czy Górnika Łęczna nie wszystko funkcjonuje. Jest to jednak mocna liga, która pokazuje, że jeżeli jakaś z drużyn wpadnie w dołek i będzie miała chwilę słabości od razu spychana jest w dół tabeli. Takiej selekcji jaka w tej chwili jest w I lidze to dawno nie oglądałem. W przeszłości raczej poziom był wyrównany. Natomiast w tym sezonie albo są drużyny bardzo dobre i są na szczycie tabeli albo są zespoły słabe, przeciętne, które plasują się na końcu tabeli.
WALKA O UTRZYMANIE?
J.B. W poprzednich latach miałem podobną sytuację w Groclinie gdzie przychodząc do zespołu zajmował on ostatnią pozycję w tabeli. Tak się jakoś złożyło w mojej karierze, że zespoły, który obejmowałem miały kłopoty. Jednak nie było aż tak tragicznej sytuacji jak w Stalowej Woli gdzie różnica punktowa pomiędzy dwoma ostatnimi zespołami (Stal i Motor - przyp.red.), a kolejnymi Wisła P. i Znicz wynosi osiem punktów. Dla mnie jako trenera jest to sprawdzian i wbrew pozorom nie boję się tego wyzwania. Traktuję to jako takie kolejne swoje, trenerskie doświadczenie. Tylko walką, zaangażowaniem i własnymi siłami na prawdę można wiele osiągnąć. Byłbym szalony, gdybym cokolwiek obiecywał czy zapewniał. Wiem, że z naszymi zawodnikami można góry przenosić, tylko trzeba ich odpowiednio umotywować i zdyscyplinować. Przy stworzeniu im dobrych i optymalnych warunków są w stanie udowodnić, że potrafią grać w piłkę.
POMYSŁ NA ZESPÓŁ?
J.B. Musimy sobie zdać sprawę z pewnych sytuacji, które dzieją się nie tylko w Stalowej Woli, ale w całej Polsce. Piłka nożna jest w tych miastach, gdzie po prostu chcą mieć tej piłki. Nie wystarczą kibice, bo w Stalowej Woli potrafi na mecz przyjść nawet 6 tys. fanów. W tej sytuacji proszę zwrócić uwagę jaki jest stadion, w jakich warunkach funkcjonuje i trenuje drużyna. Teraz powinniśmy ćwiczyć na sztucznej murawie, na pełnowymiarowym boisku. Zarówno młodzież jak i pierwszy zespół są to w pełni zawodowe drużynie, które na dzień dzisiejszy nie mają, gdzie trenować. Aby zachęcić kibica do przyjścia na stadion, należy stworzyć mu godne warunki. Zapewnić mu plastikowe krzesełko, zadaszyć stadion. Prawdą jest, że w momencie kiedy spytamy jakiegoś zawodnika występującego w Stali 30 lat temu, to widząc dzisiejszy obiekty stwierdzi, iż przez te wszystkie lata nic się nie zmieniło i dalej jest tak jak było za jego czasów. Nie możemy zatem chować głowy w piasek i zrzucać całej winy na zespół. Zawsze Stalowa Wola bazowała na zawodnikach z zewnątrz. Dzisiaj na wychowankach bazować praktycznie nie można, gdyż jest to kwestia kilku lat pracy. Nie stać nas na sprowadzanie zawodników z pierwszych stron gazet i nie możemy grać jak równy z równym czołówką ligi. Każdemu powinna przyświecać taka myśl, aby w przeciągu roku czy dwóch lat awansować do Ekstraklasy. Dlaczego Stal walczy cały czas o utrzymanie? Stalowa Wola powinna na dzień dzisiejszy myśleć jak awansować do najwyższej klasy rozgrywkowej, ale do tego niestety potrzebny jest nowoczesny stadion, baza treningowa, a także pieniądze na lepsze funkcjonowanie klubu oraz niezbędne transfery. W momencie znalezienia jakiegoś dodatkowego źródła finansowania, sponsoringu i można myśleć o najwyższych celach i być tym samym ikoną Podkarpacia. Jeżeli nie będziemy patrzeć do przodu, myśleć, że w perspektywie, załóżmy pięciu lat Stal ma grać w Ekstraklasie, to będziemy całe życie dreptać w miejscu. Chcemy brać przykład z zachodu, ale nie oszukujmy się, pewnych spraw nie jesteśmy w stanie przeskoczyć. W Anglii, Hiszpanii praktycznie nie licząc, krótkich przerw gra się przez cały rok, a my mamy długie przerwy zarówno w zimie jak i latem. Może najlepszym rozwiązaniem będzie wprowadzenie systemu rozgrywek jak w Rosji wiosna-jesień. Odeszliśmy od starych sprawdzonych metod, gdzie wytrzymałość wyrabiało się w śniegu po kostki w lesie. Teraz kto ma pieniądze leci tam, gdzie jest ciepło. Jeśli my nie zapewnimy budżetu na funkcjonowanie zespołu, to będziemy się całe życie męczyć, modlić, liczyć na los, szczęście czy farta. Drużyna na ekstraklasowym poziomie nie ukrywajmy tego, ale kosztuje.
MŁODZIEŻ?
J.B. Na pewno można powiedzieć, że Piotrek Gilar wykorzystał szansę. Pokazał się, został zauważony i będzie otrzymywał kolejne szanse. Będziemy się starać ze wszystkich sił, aby ten chłopak mógł się prawidłowo w dalszym ciągu rozwijać. Ta runda będzie decydująca dla Mariusza Myszki, który w okresie zbliżających się sparingów musi wykorzystać szansę, gdyż jest to dla niego przełomowy moment. Albo wejdzie do zespołu i będzie jego czynnym ogniwem, albo zostanie niespełnionym talentem. Z pewnością dla Myszki jest to najważniejsza chwila w przygodzie piłkarskiej. Zwróciłem również uwagę na Chamerę i wypożyczonego przed sezonem do Unii Nowa Sarzyna Paprockiego. Tej zdolnej młodzieży w Stalowej Woli na pewno nie brakuje, ale powinni trenować w nieco lepszych warunkach. Pomaga nam w tym boiska "Orlik". Szkoda, że takiego boiska ze sztuczną nawierzchnią nie ma na samym stadionie, gdyż takie codzienne przemieszczanie robi się uciążliwe. Jeżeli stawiamy na młodzież to niezbędnym elementem jest dobra baza treningowa.
DRUŻYNA REZERW?
J.B. W momencie kiedy zawodnicy kończą wiek juniora i są włączani do zespołu seniorów to często mają pół roku czy więcej czasu zmarnowane, gdyż w większości przypadków jedynie trenują, a nie grają. Ten okres dla młodego chłopca jest zmarnowany. Zawodnik kończący wiek juniora, będący w zainteresowaniu pierwszego zespołu mógłby jeszcze przez rok kontynuować grę w drugiej drużynie. Wiadomo rozgrywane mecze napędzają tego młodego zawodnika do bardziej wytężonych treningów. W chwili obecnej jest pomysł przesunięcia i zbudowania zespołu rezerw na bazie juniorów starszych. Takie rozwiązanie kosztów klubowych nie podwyższa, gdyż juniorzy również grają i wyjeżdżają. Takie rozwiązanie daje także duże plusy ze względów szkoleniowych. Nie ma sensu tworzenie drugiego zespołu tylko po to, żeby był. Stalowa Wola nie może się zamykać we własnym gronie. Musi podpatrywać co robi konkurencja. Dobrym przykładem jest Stal Mielec, gdzie klub połączony jest ze Szkołą Mistrzostwa Sportowego.
CO W MOMENCIE KIEDY STAL SPADNIE?
J.B. Przyszedłem tutaj pracować, nawet nie kalkulując ani nie zastanawiając się co będę robił po kilku miesiącach. Dostałem propozycję pracy i ją po prostu przyjąłem. Jeśli będzie wola i chęć przedłużenia ze mną współpracy obojętnie jak to się skończy, chodzi tuta o naszą walkę w utrzymaniu pierwszej ligi to na pewno będę zainteresowany. Dopóki praca będzie mnie cieszyć i dalej sprawiać przyjemność, będę pracował. Nie mam z tego tytułu jakiegoś stresu i nie przeżywam na zasadzie uda się czy nie uda. Ja podchodzę do tego jak być lepszy od najbliższego przeciwnika. Dążę do tego, że sam sobie wyznaczam małe kroczki. Chcę na bazie odbudowy zespołu wprowadzić zdrową atmosferę. Nie ukrywajmy, że na jesieni drużyna była podzielona na małe grupki, które trzymały się w swoim gronie. Każdy żył w swoim świecie. Zamierzam doprowadzić do sytuacji, w której powstanie jeden zespół, jedna drużyna. Ktoś ma się kimś interesować, pomagać nie tylko na boisku, ale w życiu codziennym i dopiero wtedy na bazie tego można coś zbudować.
ŻYCZENIA NA NOWY ROK?
J.B. Wszystkiego najlepszego, przede wszystkim zdrowia dla ludzi związanych z drużyną. Stabilizacji, aby Podkarpacie nie kojarzyło się z samymi kłopotami. Życzyłbym, aby Stal począwszy od sparingów, z meczu na mecz, z dnia na dzień prezentowała coraz wyższą formę sportową. Takie małe życzenia związane z pracą, z codziennością, natomiast w toto lotka niech wygrywają inni (śmiech).
| | |
Jeżeli masz jakieś ciekawe informacje, chcesz przekazać coś ważnego, coś interesującego, nie wahaj się - napisz do nas: redakcja@stalowka.net |
|
| Środa, 17 lutego 2010 r. godz. 22:25 ~Stalowy  | Powodzenia Panie Januszu, Ja kibic wiem że pan jako doświadzony trener powalczy z chłopakami o LIGĘ.
Baza treningowa bardzo słaba i jeszcze to kuriozum z Panią Dyrektor... |
0 0 | Piątek, 15 stycznia 2010 r. godz. 15:32 ~Gosc  | Zyczymy sukcesow i troche wiecej dobrych manier. |
0 0 | Piątek, 15 stycznia 2010 r. godz. 14:16 ~el.Banan  | smutne ale prawdziwe :( 30 lat 0 zmian mam nadzieje ze ten (obiecany) stadion stanie w koncu i cos drgnie moze wtedy znajda sie sponsorzy i zaplecze ... powodzenia |
0 0 | |